Tak. Znów to Jamendo... Tym razem chciałbym polecić Wam przesłuchanie pewnego albumu, który mnie wręcz urzekł swoją głębią. Chodzi o album "Public Domain" grupy Try^d. Na wstępie deklarują, że tworzą muzykę w oparciu o kawałki innej muzy, audycji radiowych itp... Po prostu sample. Przynajmniej tak twierdzą na wstępnej ścieżce ("Intro"). "Czy sampling to kradzież?", i temu podobne teksty się pojawiają. BTW. Dla niewtajemniczonych polecam film dokumentalny Good Copy Bad Copy.
Wracając do albumu... Doszukałem się tutaj wielu charakterystycznych brzmień. Jest sporo Depechowskich klimatów ("I see", "My Piano Sings", "The Rising", i pewnie inne), pojawiają się klimaty a'la Cocteau Twins ("Star Guide"). Z innych skojarzeń: Enigma (w "The Final Rewind"), Muse, Sarah Mclachlan (w "Our Lives Change" i "Witness"), kawałek "Seduction" trąci Radiohead trochę. Mam nawet wrażenie, że pojawiła się sama Tori (w "My Piano Sings"). Oczywiście, to tylko skojarzenia i wydaje mi się, że piosenki same w sobie są bardzo oryginalne. Jest naprawdę sporo utworów na tym albumie wartych uwagi. I co więcej, można tego słuchać częściej niż jeden raz, co niestety w przypadku niektórych albumów z Jamendo jest nieuniknione...
Zresztą, szkoda słów. Najlepiej posłuchać samemu. Dodam tylko, że warto dać mu trochę czasu, bo za pierwszym razem może się nie wstrzelić. Potem trudno odstawić ;)
Do tematu Jamnendo pewnie jeszcze niejednokrotnie wrócę... :D
czwartek, 3 lipca 2008
Subskrybuj:
Posty (Atom)